Korekta sprowokowana wciąż słabymi fundamentami
Pozytywny efekt ostatnich decyzji banków centralnych powoli mija i oczom inwestorów ukazuje się niezbyt optymistyczny obraz gospodarczych fundamentów.
NOTOWANIA
24.04.2015
| WIG30 | -0.03% | 2739.86 |
| WIG20 | -0.14% | 2519.2 |
| WIG-Plus | --![]() | 0 |
| mWIG40 | +0.44% | 3857.93 |
| sWIG80 | +0.30% | 13741.73 |
| RESPECT | +0.11% | 3010.69 |
Wczoraj gorsze informacje się nawarstwiły i umożliwiły częściową realizację ostatnich pokaźnych zysków. Podaż jednak specjalnie silna nie była i o przełomie nie może być mowy.
Już na początku wczorajszej sesji było wiadomo, że będzie ona stała pod znakiem wstępnych odczytów wskaźników PMI i tak się właśnie stało. Najpierw poznaliśmy kondycję chińskiego sektora przemysłowego, co sprowokowało zniżki na giełdach azjatyckich. Dane z Państwa Środka podlegały subiektywnej ocenie, gdyż nie publikuje się dla nich wartości oczekiwanych. Tym samym indeks, który we wrześniu zwiększył swoja wartość do 47,8 pkt z 47,6 pkt poprzednio mógł być interpretowany dwojako. Pozytywna wymowa była taka, że obserwowaliśmy wzrosty, a negatywna, iż indeks już 11 miesiąc z rzędu (czyli najdłużej w swojej ośmioletniej historii) przebywał poniżej newralgicznej granicy 50 pkt. Inwestorzy wybrali tą druga interpretację i nastroje o poranku do najlepszych nie należały.
Mimo powszechnych zniżek, GPW początkowo wyróżniała się siłą na tle innych europejskich indeksów. Za naszą zachodnią granicą głośnym echem odbiły się bowiem fatalne dane z Francji, gdzie wstępny odczyt indeks PMI dla przemysłu spadł do 42,6 pkt, czyli najniższego poziomu od trzech i pół roku. Później światło dzienne ujrzały dane z Niemiec, gdzie z kolei mieliśmy do czynienia z miłą niespodzianką i publikowane indeksy zarówno dla sektora usług jak i przemysłu zaskoczyły wyraźnie pozytywnie. Nie uchroniło to jednak przed spadkiem indeksu PMI Composite dla całej strefy euro, który będący średnią ważoną indeksów PMI dla sektora przemysłowego i usługowego, zniżkował we wrześniu do 45,9 pkt. i miał najniższą wartość od czerwca 2009 roku. Wszystko to oznacza, że w III kw. PKB strefy euro najprawdopodobniej skurczyło się o 0,6% i cały blok gospodarczy ponownie popadł w techniczną recesję.
Europejskie indeksy po porannych wyraźnych zniżkach starały się jednak odrabiać straty, a początkowo silny parkiet warszawski zaczął wykazywać oznaki słabości. Mimo dobrych informacji od naszego największego partnera handlowego, czyli Niemiec, indeks WIG20 - w przeciwieństwie do indeksów z Eurolandu - pogłębiał swoje straty, by wczesnym popołudniem zanotować najniższe wartości w tym tygodniu. Tym samym, mimo udanej aukcji hiszpańskich obligacji, na warszawskim parkiecie coraz szersze kręgi zataczała realizacja wcześniejszych zysków, a najsilniej taniały spółki surowcowe.
Dodatkowym impulsem do zwiększenia strat okazały się pierwsze dane z USA, gdzie po raz kolejny negatywnie zaskoczyła ilość cotygodniowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Siła oddziaływania publikacji nie była jednak znaczna. Podobnie późniejszy pozytywny odczyt indeksu Fed z Filadelfii, który rosnąc bardziej od oczekiwań przyczynił się co prawda do zwyżek, ale bardzo krótkotrwałych. Ostatecznie indeks WIG20 dzień zamknął stratą o 1,2%, co było wynikiem porównywalnym do strat na parkietach w Madrycie czy Mediolanie. Podażowy obraz sesji był nieco neutralizowany stosunkowo niewielkimi obrotami, co oznacza, że większość inwestorów postanowiła poczekać i zobaczyć jak się dalej rozwinie sytuacja, która po dzisiejszym wygaśnięciu wrześniowej serii kontraktów może nabrać interesujących kolorów.
Łukasz Bugaj
DM BOŚ
Już na początku wczorajszej sesji było wiadomo, że będzie ona stała pod znakiem wstępnych odczytów wskaźników PMI i tak się właśnie stało. Najpierw poznaliśmy kondycję chińskiego sektora przemysłowego, co sprowokowało zniżki na giełdach azjatyckich. Dane z Państwa Środka podlegały subiektywnej ocenie, gdyż nie publikuje się dla nich wartości oczekiwanych. Tym samym indeks, który we wrześniu zwiększył swoja wartość do 47,8 pkt z 47,6 pkt poprzednio mógł być interpretowany dwojako. Pozytywna wymowa była taka, że obserwowaliśmy wzrosty, a negatywna, iż indeks już 11 miesiąc z rzędu (czyli najdłużej w swojej ośmioletniej historii) przebywał poniżej newralgicznej granicy 50 pkt. Inwestorzy wybrali tą druga interpretację i nastroje o poranku do najlepszych nie należały.
Mimo powszechnych zniżek, GPW początkowo wyróżniała się siłą na tle innych europejskich indeksów. Za naszą zachodnią granicą głośnym echem odbiły się bowiem fatalne dane z Francji, gdzie wstępny odczyt indeks PMI dla przemysłu spadł do 42,6 pkt, czyli najniższego poziomu od trzech i pół roku. Później światło dzienne ujrzały dane z Niemiec, gdzie z kolei mieliśmy do czynienia z miłą niespodzianką i publikowane indeksy zarówno dla sektora usług jak i przemysłu zaskoczyły wyraźnie pozytywnie. Nie uchroniło to jednak przed spadkiem indeksu PMI Composite dla całej strefy euro, który będący średnią ważoną indeksów PMI dla sektora przemysłowego i usługowego, zniżkował we wrześniu do 45,9 pkt. i miał najniższą wartość od czerwca 2009 roku. Wszystko to oznacza, że w III kw. PKB strefy euro najprawdopodobniej skurczyło się o 0,6% i cały blok gospodarczy ponownie popadł w techniczną recesję.
Europejskie indeksy po porannych wyraźnych zniżkach starały się jednak odrabiać straty, a początkowo silny parkiet warszawski zaczął wykazywać oznaki słabości. Mimo dobrych informacji od naszego największego partnera handlowego, czyli Niemiec, indeks WIG20 - w przeciwieństwie do indeksów z Eurolandu - pogłębiał swoje straty, by wczesnym popołudniem zanotować najniższe wartości w tym tygodniu. Tym samym, mimo udanej aukcji hiszpańskich obligacji, na warszawskim parkiecie coraz szersze kręgi zataczała realizacja wcześniejszych zysków, a najsilniej taniały spółki surowcowe.
Dodatkowym impulsem do zwiększenia strat okazały się pierwsze dane z USA, gdzie po raz kolejny negatywnie zaskoczyła ilość cotygodniowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Siła oddziaływania publikacji nie była jednak znaczna. Podobnie późniejszy pozytywny odczyt indeksu Fed z Filadelfii, który rosnąc bardziej od oczekiwań przyczynił się co prawda do zwyżek, ale bardzo krótkotrwałych. Ostatecznie indeks WIG20 dzień zamknął stratą o 1,2%, co było wynikiem porównywalnym do strat na parkietach w Madrycie czy Mediolanie. Podażowy obraz sesji był nieco neutralizowany stosunkowo niewielkimi obrotami, co oznacza, że większość inwestorów postanowiła poczekać i zobaczyć jak się dalej rozwinie sytuacja, która po dzisiejszym wygaśnięciu wrześniowej serii kontraktów może nabrać interesujących kolorów.
Łukasz Bugaj
DM BOŚ
